sobota, 17 sierpnia 2013

"Dotyk łajdaka" Mia Marlowe

Gdy sięgałam po tę część już wiedziałam, czego mogę się spodziewać. I oczywiście się nie zawiodłam. Ta pozycja utrzymana jest w identycznym stylu jak jej poprzedniczka. Lekka lektura na samotny wieczór, to określenie bardzo trafnie oddaje jej charakter. Styl pisarki jest bardzo łatwy w odbiorze, więc kto po nią sięgnie na pewno się nie zawiedzie i mile spędzi czas. Wymogiem koniecznym jest zamiłowanie do romansu historycznego, gdyż niewątpliwie pod tę kategorię należy ją podpiąć.

Całość napisana jest prostym językiem do tego niewyszukane słownictwo sprawiają, że szybko pochłania się kolejne strony. Ciekawa historia również zachęca do zapoznania się z nią. Fabuła trzyma w napięciu do samego końca, a do tego w trakcie doświadczyć możemy kilku ciekawych zwrotów akcji. Mimo że osobiście średnio przepadam za tą kategorią, sprawiła mi ona przyjemność, a czas który poświęciłam na zapoznanie się z nią nie uważam za stracony. 

Plusem na pewno jest humor, którego w tej pozycji nie zabraknie. I nie mam na myśli tylko zabawnych dialogów między głównymi bohaterami, ale również należy pod to podpiąć humor sytuacyjny. To zabawna komedia ze szczęśliwym happy endem.

Jeżeli o bohaterach mowa, to zarówno Julianne jak i Jacob, ujmują mnie swą osobowością. Zabawni, otwarci, inteligentni i przede wszystkim rzeczywiści, przykuwają do siebie uwagę czytelnika. Do tego wpleciony wątek nadprzyrodzony, sprawia że całość to ładnie opakowane opowiadanie dla kobiet. Bo jeżeli o uczuciach mowa, to faceci raczej takich książek unikają, natomiast dla kobiet to podstawa. A książka ta emocjami jej przepełniona.
  
Julianne, młoda wdowa, która pragnie odzyskać dobre imię swego męża, po dwóch latach żałoby zaczyna cieszyć się z wolności i niezależności. Pragnie być panią własnego życia. Nie zamierza znowu stawać na ślubnym kobiercu. Powierzając zlecenie zatwardziałemu kawalerowi, który sypia tylko z kobietami zamężnymi, nie zdaje sobie sprawy że jej założenia na niewiele się zdadzą.

Bo to nie nowość, jeżeli powiem że serce zupełnie nie kieruje się rozumem i logicznymi tezami. A miłość potrafi nas niespodziewanie zaskoczyć. Tak właśnie było w przypadku naszego głównego bohatera. Jacob odkąd pamięta zadawał się tylko z mężatkami. Relacji łóżkowych nigdy nie mieszał z uczuciowymi. Wyznawał zasadę: sam sobie kapitanem i sam okrętem. Oczywiście w momencie poznania hrabiny, jego dewizy życiowe pękną jak bańka mydlana.

Nie będę wam opowiadać całej historii, bo cały urok straci czytanie. Na zakończenie mogę dodać że pierwsza część powiązana jest z obecną postaciami, więc to też wpływa korzystniej na odbiór. Do tego sceny erotyczne nie przesłaniają nam całej fabuły. Są dodatkiem, odpowiednio wplecione stanowią dopełnienie relacji emocjonalnej naszych  bohaterów, a nie przesłaniają całej fabuły. Z wielką przyjemnością sięgnę po trzecią cześć sagi "Dotyk Oszusta".

Poniżej linki do podobnych tematycznie pozycji: