Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans historyczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans historyczny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 czerwca 2019

Pani ANGLIKÓW Elizabeth Chadwick

Książka którą wam dziś przedstawię zaskoczyła mnie w kilku odsłonach. Ostatnimi czasy rzadko sięgam po powieści obyczajowe stricte historyczne, a ta jest właśnie takim odpowiednikiem. Muszę przyznać że gdybym miała ją kupić, pewnie bym się na nią nie skusiła. Natomiast z racji tego, że dostałam ją w prezencie postanowiłam zmienić klimaty w które ostatnio zaglądałam i zajrzeć do tej treści.

Rzadko zdarza się że jestem niezadowolona z przeczytanej książki i z tą również było podobnie. Zasługa należy się przede wszystkim głównej bohaterce która stanowi przykład kobiecej silnej osobowości.  Cesarzowa Matylda to postać autentyczna, która w swej historii nie cieszyła się dość dobrą opinią. Żyła w dwunastowiecznej Anglii, w czasach kiedy kobiety nie miały prawa głosu. Po śmierci jej ojca Henryka, króla Anglii, nie wszyscy uznali ją za następcznie i odpowiednią osobę do rządzenia.  Walki między zwolennikami i przeciwnikami toczyły się dość długo i niosły ze sobą ogromne żniwo śmierci. Matylda żyła w ciężkich czasach w których jedyną rolą kobiety było płodzenie dziedziców.

Książkę naprawdę szybko się czyta i jest to niewątpliwie zasługa dość lekkiego stylistycznie języka użytego przez autorkę. Życie nie tylko cesarzowej Matyldy ale wielu pobocznych bohaterów opowiedziane jest w bardzo ciekawy sposób, który przykuwa uwagę. Na dodatkowy plus zasluguje kwestia autentyczności bohaterów i w dużej mierze wydarzeń. Choć historia nie była moją mocną stroną to tutaj mnie zainteresowała. Intrygi, knucia i spiskowanie były na porządku dziennym i nawet król nie czuł się swobodnie.

Zaciekawił mnie wątek Briana i liczyłam że rozwinie się on inaczej, no ale cóż to nie ja mam na to wpływ i nie tak było. Z tego co się orientuje główna bohaterka nie była lubiana i miło opisywana w historii, mi jednak się podobała i jestem pełna podziwu w jej dążeniu do obranych celów i zamierzeń. My kobiety nie zawsze mamy łatwo i grunt aby się nie poddawać i nie ulegać presji. Walczyć o swoje i dążyć do obranego celu. Obok Matyldy ciekawą postacią była Adelajda, druga żona Henryka I. Z wielką przyjemnością śledziłam jej losy na równi z główną bohaterką. Mimo że się różniły od siebie, to połączył je nie tylko wiek, koneksje rodzinne ale także status społeczny. Obie walczyły z przeciwnościami losu na swój własny sposób. I mimo licznych przeciwności każda dopieło swego.

Książka liczy dość sporo stron, ale szybko się ją czyta. Z czystym sumieniem mogę polecić ją każdemu kto lubi takie tematycznie pozycje. Nudzić się przy niej nie będziecie, a czasami dla odmiany warto na chwilę zmienić klimaty.. Ostatnimi czasy sceny erotyczne wylewają się z prawie każdej pozycji a tu ich nie znajdziecie. Są opisy zbliżeń intymnych, ale nie tak dosadnie i drobiazgowo wyłożonych. No i przede wzystkim dwie silne kobiece osobowości które żyły kilkaset lat temu i musiały walczyć z męską ignorancją. Polecam z czystym sumieniem i życzę miłej lektury... Poniżej kilka linków do podobnych tematycznie książek, choć nie na autentycznych wydarzeniach...

niedziela, 6 listopada 2016

"Niespełniona" Virginia Henley



 
Wampiry, anioły... owszem, ale romans historyczny? Nigdy nie przypuszczałam że spodoba mi się ten rodzaj literacki. Ale po przeczytaniu tej książki zmieniam zdanie definitywnie. Ale najpierw opis, a później moje odczucia.. 
 
Akcja powieści rozgrywa się w drugiej połowie XVIII wieku. Pewnego dnia w Londynie na jednym z bali pojawiają się dwie prześliczne siostry- Maria i Elizabeth. Od samego początku podbijają całe towarzystwo urodą i wdziękiem. Obie siostry charakterami zdecydowanie różnią się od siebie. Marii zależy na pieniądzach i tytule, natomiast Elizabeth kieruje się w życiu uczuciami. 

Nad losem obu dziewczyn czuwa matka, wyrachowana aktoreczka, która zrobi wszystko by wydać swe córki za mąż. Zamierzony cel zostaje osiągnięty przez panią Gumming, ale kosztem swoich córek. Elizabeth zmuszona do ślubu wyrzekła się miłości Johna Campbella w imię obrony rodziny. Niestety jej małżeństwo nie było sielanką. Traktowana przez męża jak towar na półce sklepowej po nocach śniła o swojej utraconej miłości. Zaraz po ślubie okazało się, że Elizabeth jest przy nadziei. Wiele musiała poświęcić by zataić przed mężem, iż nie jest to jego potomek. 

Przez kilka lat ścieżki zakochanych przeplatały się między sobą, a gorące uczucie i pożądanie nie pozwoliło opaść. Ukradkowe spojrzenia, delikatne muśnięcia w cieniu pokoju przez długie trzy lata im towarzyszyły.  Niespodziewanie, gdy już prawie stracili nadzieję przyszło wybawienie - książę Hamilton zmarł, zostawiając im otwartą drogę.

 
To bardzo okrojone streszczenie głównego wątku tej powieści. Natomiast wiele jest jeszcze ciekawych historii drugoplanowych bohaterów. Powieść ta, ujęła mnie dość szybką akcją, jak na tak grubą pozycję. Polecam ją raczej dojrzałym kobietom, które planują lub już założyły rodzinę. 
 
Cena tej książki to około 36,00 zł w sklepie, lecz z uwagi na fakt iż datę premiery miała przeszło kilka lat temu można ją zakupić o wiele taniej. Mi udało ją się zdobyć za połowę ceny. Naprawdę bardzo polecam, niech nie odstraszy was dość nieciekawa okładka, treść zamieszczona w środku stu procentowo wam to zrekompensuje. 
 
Poniżej jeszcze tylko link do podobnych pozycji i do zobaczenia za niedługo.  
Miłej lektury życzę....

sobota, 30 kwietnia 2016

"Czarownice z Pirenejów" LUZ Gabas

Kolejna książka którą kupiłam w ciemno a która przyniosła mi wiele wytchnienia i przyjemnych chwil wieczorową porą. Początek jej był dla mnie taki nudnawy ale później zdecydowanie się rozkręciła.

W książce przeplatają się ze sobą dwa wątki. Jeden dotyczy Briandy z lat obecnych a drugi Briandy sprzed 400 lat. Zazwyczaj przy takim zabiegu któraś z postaci wypiera drugą. Tutaj też mimo wszystko było podobnie. Poznaliśmy zarówno losy jednej jak i drugiej. Niewątpliwie mnie jednak bardziej ujęły losy tej Briendy z przeszłości, może dlatego że były bardziej tragiczniejsze i do tego przedstawiona była pełniejsza historia.

Początek książki był dla mnie nudnawy, jakoś nie przypadła mi teraźniejsza Brianda z Madrytu, którą to poznajemy właśnie w pierwszej części. Jej dręczące sny, wątpliwości i omdlenia, wszystko to było dla mnie za bardzo opisane. Brakowało mi zdecydowanie dynamiczności. Wolę pozycje w których akcja jest właśnie bardziej prężna. Jest mniej opisów a więcej dialogu. Tutaj wątek między główną bohaterką a jej narzeczonym był strasznie płaski, momentami miałam wrażenie, że był po to tylko by pokazać że w odpowiednim momencie wybierze kogoś innego. A już zupełnie nie wspomnę o zakończeniu związanym z Corso, zdecydowanie zabrakło mi tu rozwinięcia.

Wszystko się zmienia gdy autorka przechodzi do opisywania wydarzeń z przeszłości. Poznajemy Briande z Tiles, jej rodzinę, przyjaciół i codzienne życie.  Poznajemy wiele zagadnień historycznych, a przede wszystkim funkcjonowanie świata w XVI wieku z punktu widzenia młodej dziewczyny, dziedziczki rodu. W tych częściach nie brakuje już emocji. Autorka ukazuje nam jak wielki wpływ na daną społeczność miał Kościół, jak niewyobrażalnie podłych rzeczy dokonywano nie tylko w imię rzekomego Boga, ale i dla władzy.

Powoli te dwie płaszczyzny zaczynają się ze sobą przenikać, poprzez przedmioty, opisy i same główne bohaterki. A tak naprawdę to tę płaszczyznę z przeszłości dopełniają wydarzenia z teraźniejszości.  Niewątpliwie to ona choć opisana podobnie, jednak dominuje nad aktualną Briandą z Madrytu. Tamtej, jak wspomniałam wcześniej zabrakło emocji. To losy Briandy z Tiles  chwytają za serce i zmuszają czytelnika do zastanowienia się nad naturą człowieka.

Moim bardzo dużym zaskoczeniem był fakt, że w pewnym sensie te wydarzenia są oparte na prawdziwych postaciach z realnego świata. Jest to fakt autentyczny odnotowany w księgach historycznych, potwierdzający że w tamtym okresie zostało skazane na śmierć za odprawianie czarów dwadzieścia kilka kobiet. Autorka jedynie tym kobietom wplotła fikcyjne życie, które niewątpliwie pokazało straszny tragizm tych postaci.  I za to zdecydowanie należy się plus dla autorki.

Nie jest to erotyk i na sceny łóżkowe zupełnie nie ma co liczyć. Podpięłabym tą pozycje pod literaturę obyczajową z elementami fantastyki. Miło się ją czyta i wielu osobom w różnym wieku powinna ona przypaść do gustu. Jest w niej wiele wątków więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Mnie osobiście bardziej podobały się postacie drugoplanowe, niż sami główni bohaterowie- oczywiście dotyczy to tej płaszczyzny teraźniejszej. Gdybym miała ocenić ją punktowo to przyznałabym jej siedem punktów. I nie pozostaje mi już nic innego jak tylko zachęcić was do sięgnięcia po nią i do zobaczenia następnym razem...

1. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Moje życie w haremie" Jillian Lauren
2. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Hinduska Miłość" Javier Moro

niedziela, 27 marca 2016

"Oświadczyny Demona" Stephanie Laurens

Nie pytajcie się kiedy premierę miała ta pozycja, bo to było przeszło ponad dziesięć lat temu. Kiedyś zaopatrzyłam się w kilka takich pozycji i szczerze o nich zapomniałam. A z uwagi na fakt, że nie doszła do mnie nowa paczka książek musiałam odkurzyć tę pozycję. 

Oczywiście już sama okładka mówi z jakiej kategorii jest ta pozycja, ale dla tych którzy nie do końca są pewni, to oświadczam, że jest to klasyczny romans historyczny a akcja jej toczy się w roku 1820. Zatrzymajmy się jednak na chwilę przy okładce, która z zewnątrz niestety zupełnie nie przykuwa uwagi. Jest strasznie nijaka, podobnie zresztą jak i oprawa która kojarzy mi się ze starymi lekturami szkolnymi. Do tego bardzo wąski akapit przy grzbiecie książki utrudniał rozłożenie jej jedną ręką. Obecne pozycje drukowane są na cieńszym, bardziej spulchnionym papierze, przez co książka niewątpliwie jest lżejsza. Ta tutaj, przy swoich gabarytach jest od nich prawie dwa razy cięższa. Te wszystkie małe minusiki uzmysłowiły mi jak na przestrzeni dekady zmieniły się na plus oprawy takich książek.

Bez wątpienia obecna okładka i szata graficzna jest o wiele bardziej przystępna i przyjazna dla oka. Do tego papier i sposób oprawy sprawia, że książka jest praktyczniejsza i bardziej przystępna w korzystaniu. To tak pokrótce moje spostrzeżenia odnośnie technicznych aspektów tej pozycji.

Jeżeli chodzi jednak o treść, to minęło sporo czasu odkąd czytałam tak dawno wydany romans historyczny i musiałam się na nowo przyzwyczaić do długich opisów otoczenia i danych sytuacji. Kategoria ta zupełnie charakteryzuje się innym stylem pisania w którym niewątpliwie ta autorka się odnalazła. Nie wszystkim przypadnie on do gustu. Ten rodzaj literacki albo się lubi, albo nie. Mi on tak średnio przypadł do gustu. Zdecydowanie wolę szybszą akcję i więcej dialogu. Tutaj wszystko idzie swoim wolnym, utartym torem.  

Oczywiście nie zabraknie przystojnych arystokratów i pięknych kobiet. Tutaj akcja skupia się wokół Demona Cynster, który przyjeżdżając na wieś do swej posiadłości spotyka piękną Felicity w przebraniu. Młoda kobieta tropi nieuczciwych hazardzistów, którzy obstawiają gonitwy konne. Honorowy arystokrata postanawia pomóc przy okazji zatracając się w pięknej, niewinnej kobiecie. Wyniknie z tego wiele zabawnych a zarazem kompromitujących sytuacji, w których przyjdzie im się zmierzyć.

Tak jak wspomniałam wcześniej książka ta jest przykładem klasycznego romansu historycznego, więc ci którzy preferują takie klimaty, zdecydowanie polecam. Dla mnie osobiście te opisy były trochę nużące dlatego też daję jej tylko pięć punktów. Ale jeszcze raz powtarzam, że ocena ta nie jest spowodowana jakością tylko moimi preferencjami. W swej bibliotece książek nieprzeczytanych mam jeszcze klika takich pozycji, więc co jakiś czas będę wam je przedstawiać, ale spokojnie nie będzie to zbyt często. Nie pozostaje mi już nic innego jak życzyć wam miłej lektury i do następnego razu.

1. P O L E C A N E K O B I E T O M : "Tylko mnie poproś" Sylvia Day
2. P O L E C A N E K O B I E T O M : Sylvia Day "Mąż, którego nie znałam"
 

środa, 7 stycznia 2015

SKANDALE Penny Jordan

Jak niezmiernie się cieszę, że w końcu udało mi się usiąść do tego bloga. To moja pierwsza książka przeczytana od miesiąca, a miesiąc ten strasznie mi się dłużył. Jeszcze niedługo będę musiała zrobić sobie kilka dni przerwy, ale już na pewno nie tak długo jak obecnie. Mam nadzieję że o mnie nie zapomnicie i o moich książkach również.

A wracając do tej pozycji to dość klasyczna pozycja dla dojrzałych kobiet. Aczkolwiek pierwsza część  była bardziej historyczna, ta już zahacza o lata współczesne. Może przypaść do gustu trochę młodszym czytelniczkom. Niewątpliwie dalej jest to klasyczny romans, którego polecam zaczynać od części pierwszej. Co prawda w treści są nawiązania do poprzedniczki, ale tylko pobieżnie przekazane więc dużo możecie stracić.

Porównując ją do "Jedwabiu" to nadal utrzymana jest w podobnej koncepcji, ale skłoniłabym się ku stwierdzeniu, że ta część jest lepsza. Może dlatego, że zahacza właśnie o lata współczesne, które bardziej do mnie przemawiają. Zdecydowanie to powieść wielowątkowa, w której przeplata się wiele losów różnych bohaterów. Każdy z nich boryka się z innymi problemami, ale wszystkich łączy fabryka jedwabiu i Amber. 

Fajne w tej pozycji jest to, że możemy dowiedzieć się jaki wpływ mają decyzje rodziców na przyszłość ich dzieci i bardzo często na samych wnuków. Autorka pokazuje nam jak tajemnice z przeszłości mogą nieść zagrożenie dla ówczesnej młodzieży i jaki wpływ na nasze życie ma jedno niespodziewane wydarzenie.

Co do postaci, to w dużej mierze prym wiodą postacie żeńskie, gdyż jest ich zdecydowanie więcej. Podobnie też jak poprzedniczka, ta część porusza wiele dość kontrowersyjnych tematów tj. homoseksualizm, narkotyki czy  terror i zastraszenie w rodzinie. Spotkać też można tematy dość powszechne. Na przykład Robert, zawsze opanowany i zdeterminowany nie może oprzeć się pożądaniu do pięknej kobiety, którą de facto uważa za niegodną jego. Oliwia natomiast wierzy tak głęboko w młodzieńczą miłość, że usprawiedliwia każdą niedorzeczność swego narzeczonego, wbrew swej dość charyzmatycznej naturze. Historii i postaci można by wymieć jeszcze co najmniej kilka, ale polecam przeczytać. 

Nie będzie to czas stracony, ale uczciwie uprzedzam, że początek może się lekko dłużyć. Historia wciąga tak dopiero po pięćdziesięciu stronicach. Pozycja ta premierę miała już lata temu, więc można ją teraz kupić w bardzo okazyjnej cenie. Nie będzie też wypełniona scenami erotycznymi, które dominują w obecnej literaturze. Fajna historia na zimowy wieczór. Ja osobiście daję jej sześć punktów i z czystym sumieniem mogę ja polecić.
 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

"Hinduska Miłość" Javier Moro

Kolejna książka zakupiona z promocji która wywarła na mnie dość ciekawe wrażenie. Nie przepadam za bardzo długimi opisami przyrody, otoczenia i ludzi i w przypadku jej musiałam długo czekać aby załapać chęci. Pierwsza połowa książki strasznie mi się dłużyła a brak akcji jeszcze bardziej sprzyjał temu wrażeniu. Miałam momenty, kiedy chciałam po prostu ją odłożyć i więcej do niej nie zaglądać. Ciągnęła się niesamowicie. 

Zmuszałam się tylko dlatego, że jest to historia opisana na faktach autentycznych. I tak naprawdę nie wiem kiedy z niechęci zaczęła mnie ona wciągać. Ta szczegółowo opisana kultura w pewnym momencie pochłonęła mnie bez reszty. Dalsza część książki zleciała mi już bardzo szybko. Ten inny świat, sam w sobie miał dużo z bajki i gdybym nie wiedziała że jest to prawdziwa historia, to w życiu bym w nią nie uwierzyła. Ten świat był tak niepodobny do tego naszego, tak smutnego i ponurego. 

Czasami jednak mając wszystko pod dostatkiem brakuje nam bratniej duszy i doskwiera nam samotność. Zważywszy, że świat w którym przyszło nam żyć jest tak różny od tego, co do tej pory było znane. Egzotyka wschodu kusi, a zarazem jest tak inna od cywilizacji zachodu. To dwie tak różne kultury w których przyjdzie mieszkać naszej głównej bohaterce. Anita Delgado, młodziutka Hiszpanka którą sprzedają rodzice indyjskiemu radży. Trafia do obcego kraju bez znajomości języka. Poznaje nową kulturę, tak różną od tej która była jej znana do tej pory. Uświadamia sobie jak mało znaczące jest tam życie kobiety, której jedynym zadaniem jest rodzenie męskich potomków nie tylko władcy, ale i mężowi. Poznaje tradycję ludu w którym przyszło jej żyć i powoli z dnia na dzień się z nimi utożsamia. Nie jest to łatwe, gdyż brak jej wsparcia ze strony rodziny księcia, jak i jej rodaków brytyjskich.
 
Dzięki tak szczegółowym opisom poznać możemy także zderzenie kultur od strony politycznej, która jest jednym z tematów przewodnich. Z jednej strony zwierzchnictwo Brytyjczyków i narzucanie swej woli, a z drugiej tradycje i religie wschodu, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Żadna ze stron nie rozumie drugiej i z konieczności muszą się tolerować. A nie przychodzi im to łatwo.

Plusem tej książki są elementy historyczne, które pozwalają lepiej zrozumieć tamte wydarzenia. Ale akcji tutaj się na pewno nie doszukamy, a romans jaki ostatnio króluje w literaturze też jest tylko namiastką. To według mnie trochę monotonnie podany ciąg następujących po sobie zdarzeń. I o ile tematyka zapowiadała się na fajną i ciekawą, to wykonanie już mnie nie urzekło. Drugi raz do niej na pewno nie zajrzę. Ciekawa okładka, to za mało aby mogła przykuć uwagę czytelnika na dłużej. Wydaje mi się że ten styl pisania nie powinien skierowany być w kierunku kobiet. Mimo wszystko zabrakło mi w nim akcji i głębszych relacji między bohaterami.

Książka skierowana jest przede wszystkim do osób, które lubią klimaty indyjskie i rozległe opisy kultur i tradycji. Na mnie osobiście nie wywarła szokującego wrażenia i raczej szybko o niej zapomnę. Według mojej skali oceniania przyznałabym jej tylko sześć punktów. Nie polecę wam nic podobnego, gdyż jeszcze takowej nie przeczytałam.  


środa, 21 maja 2014

"Tylko mnie poproś" Sylvia Day

Kolejna książka pani Sylvii Day, która mnie nie zawiodła. Wręcz podobała mi się bardziej niż poprzednia, którą czytałam. Myślałam, że będę nią znudzona, a jednak miło się rozczarowałam. Trzymała w napięciu do samego końca, a w tym gatunku to się rzadko zdarza.

Docelowo mają wyjść cztery części, ale ja nie jestem w stanie określić którą jest ta właśnie opisywana. Wydawnictwo podobno coś pomieszało. Pewnie jak przeczytam wszystkie wtedy będę wiedzieć jaka kolejność powinna być. "Tylko mnie uwiedź" i "Tylko mnie poproś"  łączy tylko jedna postać, co wydaje się lekko dziwne, biorąc pod uwagę że jest to seria czterech książek.

Mimo wszystko książka naprawdę wciąga. Jest tak elektryzująco opowiedziana z zabawnymi dialogami i ciekawymi postaciami, że miałam duży problem aby ją odkładać i robić sobie przerwy. Ta historia jest dynamiczna i przede wszystkim pełna życia. Zatraciłam się w niej już od samego początku. Każda ze stron przepełniona jest żarem, namiętnością i pożądaniem dwojga osób, a jeżeli ktoś z was zna autorkę, to wie że w tych elementach jest ona mistrzynią. Niby pełno w niej scen intymnych, ale podane są w wyważony sposób, który porusza zmysły i emocje u czytelnika. Pani Sylvia Day, jako jedna z nielicznych potrafi opisywać sceny erotyczne bez użycia wulgaryzmów, ale dosadnie.

Główni bohaterowie tej części są jak ogień i woda lub dzień i noc, a mimo wszystko lgną do siebie jak ćma do światła. Nie są wyidealizowani, mają zalety i wady, popełniają błędy i starają się je naprawić. Zarówno Marcus jak i Elizabeth razem tworzą iście wybuchową parę, której nie sposób nie polubić. Oczywiście on przystojny a ona piękna, to nie powinno nikogo dziwić.

Książka ta porusza dość ciekawe zagadnienie, a mianowicie kwestię zdrady i zaufania w związku. To tak uniwersalny temat, który dotyczy większości z nas. Nie chcę jej wam jednak całej opisywać, gdyż gorąco zachęcam do lektury. To świetna pozycja na rozluźnienie i odetchnięcie od zmartwień życia codziennego. Przeznaczona nie tylko dla dojrzałych kobiet, ale dla wszystkich tych które lubią czytać historię opisujące relacje dwojga zakochanych ludzi. Ode mnie ma ona siedem mocnych punktów i oby więcej takich historii do mnie wpadało w ręce.

1.  P O L E C A N E K O B I E T O M : Dotyk złodziejki Mia Marlowe

czwartek, 15 maja 2014

"Tylko mnie uwiedź" Sylvia DAY

Nie jest to moja pierwsza pozycja tej autorki. Doskonale sobie zdawałam czego mogę się po niej spodziewać i co zastanę. Oczywiście nie zawiodłam się. To typowe opowiadanie o miłości, pożądaniu i dwójce zagubionych dusz. To romans historyczny, który nie wymaga zbyt wiele od czytelnika, a daje ukojenie i zapomnienie. W ciemno można sięgać, gdy mamy gorszy dzień lub gdy chcemy się wyłączyć i potrzebujemy chwili wytchnienia i relaksu. Takie historie wychodzące spod pióra pani Sylvii Day nadają się znakomicie.

Jest ona mistrzem w opisywaniu emocji. Jej postacie są żywe, kolorowe, pełne dynamizmu. Czytając odnosimy wrażenie, że są one z krwi i kości, a historia  która jest opisywana toczy się u naszych sąsiadów za rogiem. Bez najmniejszego problemu jestem w stanie w nią uwierzyć, a powstrzymuje mnie jedynie zbyt odległa przeszłość poruszanych wydarzeń. 

Szkoda tylko, że za każdym razem ten sam schemat się powiela. Książki te już mnie nie zaskakują. Są poprawne, fajnie napisane, ale to wszystko już było i za każdym razem się powtarza. Zmieniają się imiona i zarys historii, a reszta zostaje taka sama. Szkoda, że wydawnictwa bazują na fali popularności autorką i wydają książki, które ukazały się już kilka lat temu. Dość marketingowe podejście, ale poniekąd trafione.

Choć raz chciałabym sięgnąć po pozycję i być zaskoczoną podejściem do tematu. Szczególnie w przypadku romansu historycznego. On chyba najbardziej przejawia się standardowym podejściem autora. To tak na marginesie...

A wracając do treści i historii opisanej to oczywiście słodka bajka. Dwoje ludzi, którzy ze względu na różną pozycje społeczną nie może być ze sobą. Tragiczny wypadek rozdziela ich na wiele lat. Ona, choć pewna że zmarł kocha go nadal. On natomiast zostawia ją świadomie, by zdobyć majątek i być jej godzien. Opowieść pełna intryg, zdrad i niedopowiedzeń. Oczywiście z happy endem.

Trochę nie fortunnie zaczęłam czytać od drugiej części, a przypuszczam że są one ze sobą powiązane bohaterami. Ale już nic poradzić nie mogę. Zaraz się wrócę do pierwszej i nadrobię zaległości. Na szczęście każdą z nich można czytać oddzielnie. Każda z nich dotyczy innej pary bohaterów. Więc nie ma co rozpaczać. A tak na marginesie to nie ma żadnych oznaczeń na okładce która to pierwsza, a która kolejna.

Nie będę się rozpisywać nad treścią, gdyż musicie same do niej sięgnąć. Według mnie zasłużyła ona na sześć punktów stosując moją skalę oceniania. Poniżej jeszcze tylko lista podobnych romansideł do poczytania :-)

1.  P O L E C A N E K O B I E T O M : Dotyk złodziejki Mia Marlowe

niedziela, 16 marca 2014

"CZARNY KSIĄŻĘ" Katarzyna Michalak


Wcześniejsza książka tej autorki wywarła na mnie ogromne wrażenie. Mówię oczywiście o "Mistrzu", który swym zakończeniem zostawił po sobie duży niedosyt. Dlatego też na tą czekałam z utęsknieniem. Przed zakupem jednak przeczytałam kilka niepochlebnych opinii, co wzbudziło we mnie pierwsze zwątpienie. Ostatecznie zdecydowałam się ją jednak zamówić, wszak są różne gusta i guściki.

I szczerze wam powiem, że żałuję. To nie były dobrze przeznaczone pieniądze. Nic mnie w niej nie ujęło. Poza tym, że szybko się ją czyta, to reszta już przejawia się w czarnych kolorach. No może jeszcze okładka jest dość sympatyczna, ale to już naprawdę wszystko. Fabuła jest nijaka. Połączenie romansu historycznego, sensacji i kryminału zupełnie się nie powiodło autorce. Według mnie to strasznie mroczna, makabryczna opowieść w której to wszyscy bohaterowie opętani są przez demona seksu, a wisienką na torcie są patologiczne wynaturzenia.

Bohaterowie w żaden sposób nie utrzymali zainteresowania. Z żadnym też nie mogłabym się utożsamić. Główna bohaterka, z jednej strony piękna, zachwycająca i nieśmiała jest typowym przykładem dwoistości charakteru. Pod piękną otoczką ukrywa swój czarny charakter. I o ile na początku była jeszcze znośna, to w połowie zupełnie jej nie rozumiałam, a pod sam koniec już mnie drażniła. Podobnie było z mężczyznami w jej otoczeniu. Maksymilian Romanow, jest tajemniczym, bogatym snobem, który uważa, że za pieniądze może mieć wszystko i wszystkich. Nijak ma się to do człowieka, który wraca z bitew odznaczony. Kobiety kupuje, wykorzystuje i wyrzuca, nie robiąc sobie nic z tego. Zapomniałam dodać, że jest diabelnie przystojny, więc i tak większość z nich oddaje się mu dobrowolnie.  Przeciwieństwem jego wydawałoby się jest porucznik Paul de Bries honorowy, prawy i inteligentny stróż prawa. A jednak na tyle infantylny, by w ciągu minuty zakochać się w kobiecie, a konkretniej w jej powierzchowności.

Mogłabym tak jeszcze kilka zaprzeczeń wam poopisywać, ale przecież nie oto chodzi. W żadnej z tych postaci nie znalazłam nic ciekawego. A scena końcowa, w której to trzy główne postacie zabijają siebie nawzajem jest zwieńczeniem tej jakże nieudanej historii.

Do tego dialogi i teksty, płytkie i prostackie.

Nie zamierzam tracić więcej czasu na jej opisywanie. Nie warto zupełnie po nią sięgać. Dla mnie była ona wielkim rozczarowanie dlatego też przyznam jej tylko trzy punkty w skali dziesięciopunktowej. Nie polecam wam do niej zaglądać. 


niedziela, 8 grudnia 2013

DOTYK OSZUSTA Mia Marlowe

Trzecia już część serii Mii Marlowe za mną. I mam taki lekki niedosyt. O ile początek mi się strasznie dłużył, tak później przybrała ona zdecydowanie tempa. Tylko że czegoś mi brakowało, a do końca sama nie wiem czego. Może po prostu się czepiam, a może powoli takie proste i lekkie opowieści mnie już nudzą, albo, jak to mawiają, nie ten czas i nie to miejsce. 

Nie mogę jej tak naprawdę niczego zarzucić. Bardzo podobna była do swych poprzedniczek. Nawet główni bohaterowie nie byli idealni i bogaci. Co uważam za duży plus. Tylko że, po przeczytaniu szybko o niej zapomnę. A tego samego nie mogę powiedzieć o części pierwszej, która strasznie mnie zaskoczyła, oczywiście na plus, zarówno okładką jak i samą historią. Dlatego osobiście skłaniam się do "Dotyku złodziejki", ale jeżeli już przeczytałam, to kilka słów o tej pozycji.

Wspomniałam wyżej o bohaterach, którzy nie byli idealni. Hrabia nie był bogaty, a Emmaline nie tylko była oszustką i złodziejką, ale także zdradziła swego prawie narzeczonego. To postacie odbiegają nieco od przyjętej normy obecnej w tego typu literaturze. Oczywiście stanowi to ich wielki atut, bo ileż można czytać o tym samym. Nie pomogło to jednak na tyle, bym nie mogła tej książki odłożyć, na rzecz serialu w telewizji.

Dialogi między nimi były zabawne, momentami komiczne, więc to ewidentnie wpłynęło na lepszy odbiór. Do tego prosty język po części się do tego stanu przyczynił. Same postacie drugoplanowe wzbogaciły całą historię i stanowiły wspaniałe dopełnienie. Szczególnie wskazać muszę lorda Northopa, który stał się moim ulubieńcem. Ale to wszystko to ciągle za mało...

Jak w każdej z poprzednich części, tak i w tej istnieje wątek fantastyczny. W tym przypadku jest to dotyk samego hrabiego. Umiejętność ta przejawia się w tym, że potrafi on przewidzieć przyszłość osoby, której przedmiot dotyka. Talent lub przekleństwo według hrabiego, może i fajny, ale nie był on tutaj tak mocno wyeksponowany. Za mało było połączeń z całą wątpliwą akcją. To mnie troszkę raziło.

Jak przystało na książkę dla kobiet nie zabrakło tu również scen łóżkowych, ale podane są one w dość delikatny sposób. Bez wulgaryzmów i sprośności.  Stanowią więc miły dodatek i nie zakłócają delikatnej całości. Bo otwarcie trzeba przyznać, że to lekka i prosta lektura na samotny wieczór. Spełni się znakomicie jako odskocznia od rzeczywistości. Nie wymaga myślenia i zbytniego skupiania się. Wielkich wrażeń po przeczytaniu też nie oczekujcie, bo ich na pewno nie znajdziecie. Gdybym miała ją ocenić liczbowo, to dałabym jej pięć punktów w skali dziesięciopunktowej.

Poniżej jeszcze lista podobnych pozycji:
1.  P O L E C A N E K O B I E T O M : Dotyk złodziejki Mia Marlowe
 

niedziela, 13 października 2013

"Obudzone pragnienia" Sylvia Day

To już któraś z kolei książka tej autorki, która w żaden sposób mnie nie zawiodła. Nie przeczytałam jeszcze takiej, która by mi się nie podobała, więc, dochodzę do wniosku, iż książki spod jej pióra mogę brać w ciemno. Nie ważne czy są one bardziej współczesne, czy bardziej historyczne. Ta oczywiście jest przykładem romansu historycznego, z dużą dawką namiętności i wspaniałą przygodą. Ale Cross jest osadzony w świecie współczesnym, a dla niej nie stanowiło to żadnego problemu.

Jej książki przedstawiają historię w stu procentach dopracowane. Każdy detal, każdy szczegół idealnie do siebie pasuje i jest na swoim miejscu. Podczas czytania człowiek całkowicie zatraca się w historii, i nic, poza otoczeniem zewnętrznym nie jest go w sanie rozproszyć. Po części, to zasługa prostego języka, który odpowiednio wpisuje się w realia książkowe, a po części to sama fabuła i odpowiednio wkomponowane sytuacje. Sceny erotyczne oczywiście występują, i to jak na romans historyczny w dość dużej ilości, ale stanowią dopełnienie opisywanej historii i samych bohaterów.

Jak ja się cieszę, że światopogląd naszego społeczeństwa poszedł stanowczo do przodu, szczególnie mam tu na myśli rolę kobiety w małżeństwie, która sprowadzała się do podporządkowania mężczyźnie, nie wyrażania swych opinii i przede wszystkim rodzenia jak największej liczby dziedziców. Kobieta była traktowana dość przedmiotowo. Tak właśnie dorastała nasza główna bohaterka Jessika, której ojciec w dzieciństwie nie stronił od szpicury, którą wymuszał posłuszeństwo. Dorosła jako idealna arystokratyczna dama, zamknięta szczelnie w swej skorupie. Pragnienia swe zmuszona była chować przed światem, i choć przez siedem lat była małżonką nie otworzyła się przed nikim. Codziennie wkładała maskę idealnej żony i damy. W skrytości wspominała jednak pewną sytuację, której była świadkiem i która miała ogromny wpływ na jej dalsze losy.


To wtedy właśnie zobaczyła przystojnego kawalera Alistera, który uprawiał seks z zamężną kobietą za pieniądze. W tamtym okresie był to czyn niegodny dżentelmena, którym publicznie nie wypadało się chwalić. Ale to wtedy między nimi wytworzyła się niepisana więź, która towarzyszyła im w cieniu przez kilka lat.

Dopiero po siedmiu latach, gdy ona została wdową i nieświadomie wkroczyła na jego statek dawne pragnienia powróciły. Znajome przyciąganie dało o sobie znać ze zdwojoną siłą. On, który potajemnie się w niej kochał przez tyle lat, postanowił w końcu podbić jej serce. W ciągu jednego rejsu udało mu się nie tylko zdobyć jej miłość, ale sprawił że Jessika zaczęła dostrzegać swe pragnienia, otworzyła się i zaczęła głośno i zdecydowanie mówić o swych potrzebach.

Oczywiście podróż ta nie tylko Jessice wyszła na dobre. Nasz przystojniak wyszedł z niej także z nagrodą i życiowym doświadczeniem. Nie będę wam jednak opisywać całej przygody, gdyż naprawdę warto ją przeczytać. Nie wspomniałam także o siostrze Jessiki i jeszcze jednym mężczyźnie, których losy także mogą przykuć waszą uwagę. Osobiście daję jej mocnych siedem punktów i życzę miłej lektury. Poniżej jeszcze tylko kilka podobnych pozycji i do następnego razu :-)

1.  P O L E C A N E K O B I E T O M : Dotyk złodziejki Mia Marlowe


sobota, 17 sierpnia 2013

"Dotyk łajdaka" Mia Marlowe

Gdy sięgałam po tę część już wiedziałam, czego mogę się spodziewać. I oczywiście się nie zawiodłam. Ta pozycja utrzymana jest w identycznym stylu jak jej poprzedniczka. Lekka lektura na samotny wieczór, to określenie bardzo trafnie oddaje jej charakter. Styl pisarki jest bardzo łatwy w odbiorze, więc kto po nią sięgnie na pewno się nie zawiedzie i mile spędzi czas. Wymogiem koniecznym jest zamiłowanie do romansu historycznego, gdyż niewątpliwie pod tę kategorię należy ją podpiąć.

Całość napisana jest prostym językiem do tego niewyszukane słownictwo sprawiają, że szybko pochłania się kolejne strony. Ciekawa historia również zachęca do zapoznania się z nią. Fabuła trzyma w napięciu do samego końca, a do tego w trakcie doświadczyć możemy kilku ciekawych zwrotów akcji. Mimo że osobiście średnio przepadam za tą kategorią, sprawiła mi ona przyjemność, a czas który poświęciłam na zapoznanie się z nią nie uważam za stracony. 

Plusem na pewno jest humor, którego w tej pozycji nie zabraknie. I nie mam na myśli tylko zabawnych dialogów między głównymi bohaterami, ale również należy pod to podpiąć humor sytuacyjny. To zabawna komedia ze szczęśliwym happy endem.

Jeżeli o bohaterach mowa, to zarówno Julianne jak i Jacob, ujmują mnie swą osobowością. Zabawni, otwarci, inteligentni i przede wszystkim rzeczywiści, przykuwają do siebie uwagę czytelnika. Do tego wpleciony wątek nadprzyrodzony, sprawia że całość to ładnie opakowane opowiadanie dla kobiet. Bo jeżeli o uczuciach mowa, to faceci raczej takich książek unikają, natomiast dla kobiet to podstawa. A książka ta emocjami jej przepełniona.
  
Julianne, młoda wdowa, która pragnie odzyskać dobre imię swego męża, po dwóch latach żałoby zaczyna cieszyć się z wolności i niezależności. Pragnie być panią własnego życia. Nie zamierza znowu stawać na ślubnym kobiercu. Powierzając zlecenie zatwardziałemu kawalerowi, który sypia tylko z kobietami zamężnymi, nie zdaje sobie sprawy że jej założenia na niewiele się zdadzą.

Bo to nie nowość, jeżeli powiem że serce zupełnie nie kieruje się rozumem i logicznymi tezami. A miłość potrafi nas niespodziewanie zaskoczyć. Tak właśnie było w przypadku naszego głównego bohatera. Jacob odkąd pamięta zadawał się tylko z mężatkami. Relacji łóżkowych nigdy nie mieszał z uczuciowymi. Wyznawał zasadę: sam sobie kapitanem i sam okrętem. Oczywiście w momencie poznania hrabiny, jego dewizy życiowe pękną jak bańka mydlana.

Nie będę wam opowiadać całej historii, bo cały urok straci czytanie. Na zakończenie mogę dodać że pierwsza część powiązana jest z obecną postaciami, więc to też wpływa korzystniej na odbiór. Do tego sceny erotyczne nie przesłaniają nam całej fabuły. Są dodatkiem, odpowiednio wplecione stanowią dopełnienie relacji emocjonalnej naszych  bohaterów, a nie przesłaniają całej fabuły. Z wielką przyjemnością sięgnę po trzecią cześć sagi "Dotyk Oszusta".

Poniżej linki do podobnych tematycznie pozycji:

  
  

środa, 31 lipca 2013

Sylvia Day "Mąż, którego nie znałam"

Zupełnie z innym typem twórczości kojarzyłam tę pisarkę. Jak dla mnie to jej znakiem rozpoznawalnym jest seria o Crossie. I jeżeli mam być szczera, to niestety tej pozycji nie udało jej się pokonać. Jest poprawna, lekka i wciągająca, ale zupełnie ten klimat do mnie nie trafia. Romans historyczny to rodzaj literacki, z którym do tej pory utożsamiałam kobiety starsze, zamężne z gromadką dzieci. I tak jest też w tym przypadku. Chyba nawet nie powinnam porównywać tych dwóch różnych książek, bo choć wyszły spod tego samego pióra, to jednak więcej ich różni niż łączy.

Akcja tej książki wciąga od początku. Nie jest też długa, więc bardzo szybko się ją czyta. Bohaterowie przykuwają do siebie. Zarówno Isabel jak i Greyson są postaciami dynamicznymi o dość impulsywnych charakterach i otwartym spojrzeniu na związek. Małżeństwo, które ze sobą zawierają to obustronna umowa, z korzyścią dla każdej ze stron. O żadnych uczuciach, poza przyjaźnią nie ma w nich mowy. On ma swoje kochanki, ona swych kochanków. Wszystko się zmienia, gdy nagle jedna ze stron zmienia dotychczasowe warunki umowy.

Rozkręca się akcja, pojawiają się intrygi, robi się o wiele ciekawiej. Nawet sceny erotyczne są  dość odważne w przypadku tego gatunku. A ich  plusem jest zdecydowanie dopełnienie fabuły, a nie całkowite jej zdominowanie. Do tego dość zabawne dialogi, między głównymi postaciami, przyciągają do siebie czytelnika, i jako całość stanowią poprawną opowieść.

Przystojny i arogancki Greyson zacznie walczyć o względy swej pięknej małżonki, przy okazji sam będzie musiał pokonać w sobie demony przeszłości. Czy wybaczy i pozwoli sobie na szczęście obok żony? Czy to tylko chwilowe zauroczenie czymś niedostępnym? Rudowłosa Isabel będzie miała spory dylemat, gdy mąż powróci po czterech latach, nie tylko odmieniony zewnętrznie, ale i wewnętrznie. Zapragnie czegoś, czego nigdy nie chciał, a czego ona nie sądziła że jeszcze posiada. Powolutku zacznie kruszyć jej zatwardziałe serce, rozpalając w niej ogień pożądania.

Oczywiście doczekamy się szczęśliwego happy endu, jak to w większości literatury dla kobiet jest. Bo kto chce czytać o nieszczęśliwej miłości, złamanych sercach i niespełnionych marzeniach. Z natury większość kobiet jest romantyczkami, które w mężczyźnie szukają księcia z bajki. Jeżeli sięgniecie po tę pozycję, to przekonacie się, że nasza główna bohaterka jest taka sama. Z zewnątrz gra twardą, nowoczesną kobietę, a w sercu jest zagorzałą romantyczką.
To opowieść na samotny wieczór, na poprawienie sobie humoru, na rozładowanie się, ale zdecydowanie dla tych, których ten typ literatury interesuje. Ja daję jej sześć punktów i mogę powiedzieć, że jest ok. Poniżej jeszcze linki do podobnej literatury:

piątek, 5 kwietnia 2013

Dotyk złodziejki Mia Marlowe

Nie uwierzycie jak wielkie było moje zdziwienie, gdy zaczęłam czytać tę pozycję. Moją uwagę przykuła okładka, a do opisu na tylnej stronie nie zaglądałam, więc nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie myślałam iż sięgnę po kolejny romans historyczny. Spodziewałam się bardziej, iż będzie to powieść współczesna. Szczególnie ze względu na wygląd wspomnianej okładki, zupełnie nie przypominający tematyki romansu historycznego.

Przeczytałam kilka niepochlebnych opinii na jej temat, ale mnie ona urzekła. Zgadzam się zdecydowanie, że sceny łóżkowe nie były wyszukane i nie odznaczały się innowacyjnością rodem z Kamasutry, tak jak reklamujący napis na pierwszej stronie okładki. Są one na pewno subtelne i podane w bardzo delikatny sposób. Urzekło mnie stwierdzenie określające prezerwatywę, jako "francuski wynalazek", które parokrotnie pada w treści.

Na moim koncie znajdzie się sporo książek, więc przebiłam się już przez szeregi różnych postaci. Jedne mnie ujmują inne wręcz odstraszają. Co do naszej głównej bohaterki mam mieszane uczucia. Z jednej strony mnie inspiruje, gdyż ukazuje siłę kobiety. Pokazuje, że nie wolno się poddawać i w ciężkich chwilach nie wolno załamywać rąk. Trzeba walczyć i wierzyć, że nasze marzenia się spełnią.  Sam sposób w jaki ona jednak walczy, do mnie jakoś nie przemawia. Jak dla mnie to ona poszła na łatwiznę. Mogłaby być guwernantką, albo nauczycielką, ale ona woli kraść. 

Główny bohater Quinn, oczywiście przystojny i honorowy, tylko tacy występują ostatnio w czytanych przeze mnie książkach. Więc zupełnie mnie tutaj nie zaskoczono. Jego postać spodobała mi się jako całokształt, nie zmieniłabym w niej zupełnie nic. Razem z Violą tworzą dość ciekawą i sympatyczną parę. Razem się uzupełniają, choć charaktery mają podobne. Ich dialogi, momentami komiczne, innym razem poważne sprawiają że uśmiech dość często pojawiał się na mej twarzy.

Jak dla mnie plusem było dodanie elementu magicznego w postaci odbierania sygnałów od kamieni przez naszą główną bohaterkę. Dodatkowo elementy sensacyjne, przygodowe i historyczne dotyczące kolonii angielskiej bardzo zgrabnie zostały wplecione w główną fabułę i razem stworzyły dość ciekawą  opowieść.  Jeżeli nie szukacie zbytnio ambitnej lektury, a chcecie po prostu przeczytać coś  lekkiego, to ta książka jest zdecydowanie dla was. Łatwo wciąga i ciężko się od niej oderwać.

O treści nie chcę się rozpisywać, gdyż tak naprawdę powinnyście same do niej sięgnąć. Wspomnę tylko, iż Viola jako słynna złodziejka wpada  w pułapkę zastawioną przez Quinna, który z kolei potrzebuje słynnego złodzieja, by ukraść pewien drogocenny czerwony diament. Jeżeli lubicie komedie romantyczne, to ta pozycja jest zdecydowanie dla was. Prosta, nieskomplikowana i łatwa w odbiorze. Dla mnie zasługuje na 6- 6,5 punktów na dziesięciu stopniowej skali.   

Jeżeli szukacie natomiast czegoś podobnego do powyższej pozycji to mogę polecić wam dwa tytuły:
1. "Szczęśliwa zamiana" Katee Robert
2. "Edukacja Kopciuszka" Gina L. Maxwell
  

wtorek, 2 kwietnia 2013

"J E D W A B" Penny Jordan


Ostatnio dostaję książki zdecydowanie mniej związane z erotyką. Tą, którą chce wam przedstawić dziś to naprawdę dobrze napisany romans historyczny. Nie jestem zwolenniczką ani tej tematyki, ani cofania się w czasie, zarówno w literaturze, jak i filmie. Ta pozycja mnie jednak bardzo zaskoczyła. Oczywiście na plus. 

 Akcja powieści toczy się w dwudziestoleciu międzywojennym. Główna bohaterka, kończy właśnie siedemnaście lat, i jako prezent urodzinowy otrzymuje możliwość prezentacji na dworze królewskim. Z czego zupełnie się nie cieszy. Niestety w czasach których żyje kobiety nie mają zbyt wiele do powiedzenia, więc zmuszona jest wyjechać i podporządkować się decyzji swej babci.

Amber jako młoda debiutantka na salonach, poznaje nowe i nie tak kolorowe jakby się wydawało życie wyższych sfer. Przede wszystkim wkracza w nie pełna nadziei i naiwności. Lekkomyślnie oddaje swe serce i ciało hiszpańskiemu malarzowi, wierząc w jego kłamstwa. Konsekwencją powyższego jest oczywiście niespodziewana ciąża. Nasza bohaterka otrzymuje pomocną dłoń od lorda Roberta, który potrzebuje żony na papierku i jej się oświadcza. Będąc mężczyzną o odmiennej orientacji seksualnej Robert uznaje dziecko Amber czyniąc go swym dziedzicem, a Amber księżną.

 To oczywiście nie koniec przygód naszej bohaterki, która tak dokładnie poznaje świat homoseksualizmu swego męża, narkotyków i uzależnienia swego kuzyna, czy usunięcia nienarodzonego dziecka przez jej koleżankę, którego opis nawiasem mówiąc mocno mną wstrząsnął. Amber poznaje też smak prawdziwej miłości i jej prawdziwe znaczenie. By jednak do tego dojrzeć przyjdzie jej naprawdę dużo wycierpieć. Ale gdy już się pozbiera będzie pewną siebie, twardą i odpowiedzialną wdową.   


Muszę wam się uczciwie przyznać, iż książka ta wciągnęła mnie dopiero tak po pięćdziesięciu stronicach. Początek nie jest za specjalny, ale dalsza część nam go rekompensuje. Autorka bardzo dokładnie przedstawia nam historię bohaterów i ich drogę życiową. Nie skupia się tylko na jednej głównej postaci, ale poznajemy również dokładnie losy jej kuzyna Grega, babci Blanche, męża Roberta czy najbliższego przyjaciela Jaya. Pomiędzy historiami powyższych osób bardzo sprawnie wpleciony jest wątek tytułowego jedwabiu.

Podobnie jak historie bohaterów znajdziemy tu także szeroki wachlarz tematów poruszanych, które autorka bardzo sprawnie wplotła w fabułę. Scen erotycznych również nie zabraknie, ale stanowić będą one tylko uzupełnienie. Tematem głównym od początku do końca jest kobieta, jej miejsce i pozycja w świecie. Dość obszernie opisane są sytuacje i określone decyzje jakie podejmuje, oraz różne skutki, jakie musi ponieść. 

To typowa książka napisana przez kobietę dla kobiet. 
W skali od jednego do dziesięciu dałabym jej sześć punktów.