poniedziałek, 6 lipca 2020

Po prostu bądź_ Magdalena Witkiewicz

Dziś przedstawię wam książkę, która swoją premierę miała już kilka lat temu.  Oczywiście, jak to ostatnio bywa, wpadają mi książki z przypadku. Z tą było podobnie. Nie miałam w planach jej przesłuchania, ale podczas wyboru kliknęłam omyłkowo na inną pozycję i oto przed wami dziś ona. Od razu uprzedzam, że nie będzie to moja ostatnia książka tej pani, gdyż dostałam od niej fenomenalną opowieść, która już od kilku dni nie potrafi wyjść z mojej głowy.

Autorka świetnie wykreowała postacie, które są tak realne, jakby były z krwi i kości, a sytuacje, które opowiadają, wydarzyły się naprawdę. Realizm czuć z każdym rozdziałem, przez co te siedem godzin słuchania zleciały mi jednego dnia. Nie sposób ją odłożyć na bok. Dosłownie w każdej możliwej chwili po nią sięgałam.

Niby niczego nowego autorka nam nie zaserwowała, ale sposób, w jaki to zrobiła, po prostu mnie urzekł. Główna bohaterka, Pola wychowywała się w rodzinie, w której zaplanowano za nią dorosłe życie. Po ukończeniu szkoły miała wyjść za mąż za sąsiada i przejąć rodzinne gospodarstwo. Tylko dzięki staraniom jednej nauczycielki otworzyło jej się okno na świat. To ona pokazała jej jeszcze jedną możliwość. STUDIA. Dla większości rodziców byłaby to fantastyczna wiadomość, niestety nie dla tych. Z dniem, w którym Pola podjęła decyzję o studiowaniu, rodzice się od niej odwrócili. Tylko dzięki uporowi i ciężkiej pracy stypendium umożliwiało jej dalszą naukę.

Na trzecim roku poznała wykładowcę, Aleksandra, który zawrócił jej w głowie. Zakochali się od pierwszego, no może drugiego wejrzenia. W ciągu jednego roku pobrali się, Pola zaszła w ciążę i razem przenieśli się do nowego mieszkania z kolosalnym kredytem. Tak wiele mieli planów i marzeń, które pewnego dnia pokrzyżował los. Aleksander zginął w wypadku samochodowym, zostawiając Polę i swego nienarodzonego synka. Dziewczyna się załamała.

W książce zasadnicze znaczenie ma jeszcze jedna postać, Łukasz, przyjaciel Aleksa i Poli. To on pomagał jej i wspierał w najgorszym dla niej okresie. Wstawał do małego, gdy ona nie miała siły się podnieść. Był prawdziwym przyjacielem, gdy go najbardziej potrzebowała. Pewnego dnia zaproponował jej układ, który miał być dla niej wytchnieniem i odpoczynkiem. Choć każde z nich wchodziło w niego z innymi zamiarami, gdzieś po drodze zaczęły rodzić się i inne uczucia. Czy dostrzegą je w odpowiednim momencie? Czy prawdziwa miłość może zrodzić się z przyjaźni? Na te i wiele jeszcze innych pytań odpowiedzi znajdziecie w książce.

Dla mnie, tak jak  wspominałam już wcześniej, była to świetna opowieść, która zostanie ze mną na dłużej. Niesie ze sobą wiarę w ludzi i przeznaczenia. Najbardziej jednak uświadamia czytelnikowi, jak bardzo kruche jest ludzkie życie, które tylko wypożyczamy i w każdym momencie może nam ono zostać zabrane. Bez uprzedzenia i zapowiedzi. Dlatego też warto żyć chwilą i cieszyć się z najdrobniejszych błahostek. Polecam wszystkim, bez różnicy na wiek.