piątek, 15 czerwca 2018

LOT NISKO NAD ZIEMIĄ Ałbena Grabowska

Dziś w me ręce trafiła zaskakująca pozycja, którą mimo wszystko że skończyłam czytać to nadal analizuję. Nie jest ona łatwa w odbiorze i na prawdę ciężko ją scharakteryzować. Ale pozostawia po sobie szereg emocji i myśli do przeanalizowania. Wypełniona jest sytuacjami które nie są obojętne chyba dla żadnego człowieka a przynajmniej z jedną z nich czytelnik mógłby sam się utożsamić.

Czy nazwałabym ją powieścią obyczajową? Pewnie w pewnym sensie tak ją można skategoryzować, ale chyba większy nacisk położyć trzeba na elementy psychologiczne niż obyczajowe. Nie jest łatwa w odbiorze, ale po przeczytaniu zastanawiamy się dlaczego już koniec i co najdziwniejsze nie dostajemy żadnego złotego środka pozwalającego wyjść z sytuacji... Ale po kolei....

Książka podzielona jest tak jakby na dwie części. Część pierwsza opowiada życie naszej głównej bohaterki przed niespodziewanymi wypadkami. Ta część jest mało skomplikowana i prosta jak życie Weroniki Przybyszewskiej. Wychowywana w domu rodzinnym w którym prym wiodło przekonanie że w życiu trzeba być tylko przeciętną osobą. Nie można się wyróżniać z tłumu i wybiegać przed szereg.  Przeciwstawia się jednak tym stereotypom i mimo wszystko zaczyna w dorosłym życiu realizować swoje marzenia. Pracuje w ukochanym zawodzie, poznaje miłość swego życia i wbrew przekonaniom swego ojca jest szczęśliwa i cieszy się życiem. Pierwsze pęknięcie w jej życiu pojawia się w momencie gdy dowiaduje się że nie mogą mieć ze Sławkiem dzieci, ale mając kochającą osobę przy sobie jest w stanie sobie z tym poradzić.

Niestety jej idylla nie trwa wiecznie. Gdy jej podpora i opoka ginie w wypadku samochodowym jej życie ulega załamaniu. Nie daje już sobie rady z samotnością i nie może poradzić sobie z rozpaczą i żałobą. I w tym momencie zaczyna sie tak jakby druga część tej historii, czyli "poradnik" jak żyć bez kochanej osoby.  Ta część jest pełna niedopowiedzeń i niedomówień. Tak naprawdę już po skończeniu nie wiemy co było prawdą a co tylko urojeniami. Nasza bohaterka zaczyna wynajmować mieszkanie po rodzicach lokatorom z którymi próbuje wejść w bliższe relacje. Momentami ich szpieguje, innym razem matkuje a wszystko po to by zapełnić pustkę w swym sercu. I nie byłoby w tym nic złego, każdy ma prawo by radzić sobie z problemami na swój własny sposób, o ile nie robi się krzywdy innym osobom.  Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że tak naprawdę nie dostajemy złotego środka jak sobie radzić ze stratą. Warunkuje ją tak wiele czynników podobnie jak zdefiniowanie czy nasza Weronika to tak do końca to pozytywna postać. Ja w dalszym ciągu się zastanawiam. Na pewno nie można okreśłić ją jednoznacznie. Mimo że wychowana w szarym świecie w sobie przejawia wiele kolorów osobowości.

Nie chciałabym wam jej opowiadać całej i zagłębić się w niej głębiej. Ta książka jest o czymś istotnym i naprawdę warto ją przeczytać. Zostawia po sobie coś, co zmusza czytelnika do zastanwienia się nad swoim życiem i własnymi wyborami. Choć nie czyta jej się łatwo, to nie zniechęcajcie się do niej. Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu ZWIERCIADŁO. BYłO WARTO...