środa, 24 lipca 2013

"Mroczny sekret" Marina Anderson

Nie jest to pierwsza pozycja tej autorki którą przeczytałam, ale na wstępie od razu powiem, że nie jest też najciekawsza. Mam wrażenie, że obecnie pisarki mają problem ze znalezieniem inwencji, i piszą historie iście niewiarygodne, stawiając kobiety w nieciekawym świetle. Podobnie jest z tą historią. Jestem w stanie uwierzyć, że gdzieś tam istnieją związki kazirodcze, których życie upływa na bzykaniu się. Natomiast zupełnie do mnie nie trafia nasza główna bohaterka.

Młoda, oczywiście ładna  (to już standard) postanawia z dnia na dzień zmienić swe dotychczasowe życie. Zrywa zaręczyny, składa  wymówienie w jednej pracy i przyjmuje drugą. Drugiego dnia już uprawia seks z mężem swej pracodawczyni. Zakochuje się w nim i postanawia za wszelką cenę odbić go swej szefowej. A gdzie w tym wszystkim moralność? Nie sądzę iż po jednym zbliżeniu  człowiek jest zdolny do tak podniosłych uczuć. Poza tym widząc jak wybranek jej serca uprawia seks z żoną, ona utwierdza się tylko w przekonaniu, że musi go zdobyć. Jak dla mnie lekko pokręcone rozumowanie.

Niby wiele tu się mówi o uczuciach, a ja mam wrażenie iż ci bohaterowie są ich pozbawieni, a jedyną ich koniecznością jest seks i przyjemność z tym związana. Bzykają się wszyscy ze wszystkimi. Scen erotycznych jest tu mnóstwo. Jeżeli ktoś szuka filmu pornograficznego w wersji papierkowej to świetnie się ta książka sprawdzi. Dedykowana jest z całą pewnością czytelnikowi dorosłemu, do tego z dość liberalnym podejściem do seksu. Sama fabuła jest dość kontrowersyjna, co zdecydowanie zawęża krąg odbiorców.

A jeżeli o fabule mowa, to jedyny plus należy się za poruszanie tematów tabu. Wielkiej odwagi wymagało podjęcie się tego wątku. Co prawda, nie sądzę by w naszym zaszufladkowanym społeczeństwie on się przyjął, ale problem taki istnieje. Wyprzeć się go nie możemy. Pewnie grono czytelniczek będzie później zniesmaczona, ale może otworzy to niektórym oczy na problemy ówczesnego człowieka. Bo dla mnie osobiście to zdecydowanie duży problem. Żyjemy w takim społeczeństwie, gdzie istotne jest nawiązanie stosunków i więzi spoza rodziny. Konieczny jest rozwój takich wspólnot. Gdyby nie istniał zakaz kazirodztwa, ludzie mogliby realizować wszelkie swoje potrzeby w domu i nie mieliby powodu, aby zacieśniać więzi z innymi ludźmi. Szkoda tylko że nie jest on tutaj negowany. Wspomniano o nim, ale nic poza tym.

Jako całość pozycję tą dzięki prostemu językowi, szybko się czyta. Słownictwo również nie jest skomplikowane, więc całość można pochłonąć w dwa wolne wieczory. Czy zachęcam was do przeczytania? Niekoniecznie. Gdyby opis z tyłu okładki był bardziej adekwatny i odpowiadający treści w środku, pewnie bym w ogóle do niej nie zajrzała. Dlatego też zasługuje ona na cztery punkty w skali dziesięciopunktowej. Nie będę wam polecać podobnych średnio - ciekawych  książek, tylko umieszczę link do pierwszej książki tej autorki:

1.  P O L E C A N E K O B I E T O M : "Przystań Posłuszeństwa" Marina Anderson

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz